Friday, April 9, 2010

Modlitwa po posiłku


zjadłem cię dobry człowieku
a galilejczyk nie zstąpił z nieba
aby rąbkiem swej sukni porazić
światło które dziś połknąłem

jakże miękko mogłem w tobie zakosztować
jeden dzień żałoby wart jest więcej
niż wszystkie tancerki globe theatre
niż glina tańcząca dla pigmaliona

tak jakbym spalał pół papierosa
lub rósł jak strzałka wysokościomierza
płonę jak noc z cudzą gwiazdą w trzewiach
na fotografiach odrywam się od reszty

dziwne że sztukmistrz jeszcze nie przybył
w oknie wciąż leży jego garderoba
tunika znad jordanu parę śladów ciała
niech bóg mu przebaczy jego obojętność

nas już nie rozłączą nawet serafiny
cóż mogą duszyczki przeciwko zrostowi
zjadłem cię dobry zjadłem cię najlepszy
odszedłem od stołu i myślę o tobie

Warszawa, 9.04.2010 r.

5 comments:

Maria said...

Niesamowity wiersz. W ogóle często bywam tu pod wrażeniem. Jak się nazywa poeta spod znaku wahadłowca?

Karol Samsel said...

Staram się nadawać temu właściwą proporcję i publikować to, co najważniejsze. Cieszę się, że ważne jest to nie tylko dla mnie. Dziękuję za obecność i za słowo komentarza. Poeta spod znaku wahadłowca, ładne. Nazywam się Karol Samsel.

Maria said...

hm, poczytałam w Wikipedii, a więc Wschodnia Polska. Może zechcesz do nas dołączyć: http://mestengo.blogspot.com/
marya

Karol Samsel said...

Z przyjemnością. Nie wiem tylko, co zrobić, aby "podpisać akces", do kogo się zwrócić, na jaki adres. Mój mejl to: lewks@wp.pl. Dziękuję za propozycję.

Maria said...

Dziękuję. Napiszę.