Wednesday, July 20, 2011

Literatki


Modrzewiowe korony są poematem trudnym do zaakceptowania. Bardzo szybko w trakcie lektury okazują się czymś na podobieństwo zdeformowanego eposu, jedynym stałym punktem tej opowieści jest bowiem ego – czyli ta, która wypowiadając odpowiednie inkantacje, doprowadza do przesunięcia i rozbicia znaczeń, zwana modrzewiową królową. Błazna, arlekina, jurodiwego, wariata-egoistę jesteśmy w stanie znieść, o ile ich śmiech dotrze do nas w odpowiednich okolicznościach. Co jednak, gdy błazen ów odtrąca kontekst, który mu przeznaczono, przekreśla horyzont błazenady stworzony dla niego przez instytucję i chce wtargnąć do naszych świątyń? Czyż nie zabijamy go w obronie własnej? Jak rzezimieszka, który atakowałby nasz dom w środku nocy?

Logos i przemoc

Ex-hibeo. To znaczy: „przy-stawiać”, „przy-bliżać” ku sobie samemu. Zapełniać sobą przestrzeń oddzielenia cudzego „ja”: subtelnie, w powolnych stadiach, w przemyślanych czynnościach i płynnie projektowanym ruchu. Ex-hibeo. To znaczy: oswajać. W tym źródłowym znaczeniu czasownik ów nie znaczy niczego innego poza wiązaniem fundamentu relacji głęboko przyjacielskiej. W tym właśnie pierwotnym rozumieniu pojęcia ekshibicji, najnowszy tomik Anny Janko jawi się jako najbardziej ekshibicjonistyczny z jej dotychczas wydanych publikacji. Bo – jak zdaje sobie z tego sprawę bohaterka tomiku – „przy-bliżać” nie znaczy „prze-nikać”, „prze-nikanie” bowiem jest wyrzeczeniem się etyczności „przy-bliżeń”.

Niech mnie ktoś zapamięta

W Podziemnych motylach zdarzają się konfundujące czytelnika sytuacje, w których narracja poetycka autora zdaje się co najmniej religijnie przerafinowana. Wskutek wysubtelnień i wyostrzeń, zbyt jednoznacznych, jak mi się wydaje, zanika sam dramat zejścia do podziemia małego miasteczka. Bóg jeden wie, jak bardzo brakuje tu czasem dantejskiej katabazy. Bo – godne to zastanowienia – czy dramat eterycznych owadów mógłby kiedykolwiek równać się dramatowi brutalnego Ugolina?

Hades w małym miasteczku

Także: inne recenzje.

5 comments:

Margo said...

Zaciekawiłeś mnie...

Karol Samsel said...

Cieszę się. Jauss pisał, że historia literatury jest prowokacją - jest coś na rzeczy, prawda? Dziękuję, że odwiedzasz, Małgosiu. Wystawa Wiktora Najbora bardzo inspirująca, im dokładniej przyglądam się tym obrazom, dostrzegam w nich Gauguina...

Margo said...

Tak, co chwilę odkrywam coś nowego, odkrywam w nim prekursora... niby kogoś w nim dostrzegam, ale za chwilę widzę, że to jednak większa dłoń na świat... I jestem zakochana w jego obrazach. Czytam Karol, czytam i śledzę z przyjemnością :)

Karol Samsel said...

Życzę Tobie i sobie wielu tak wspaniałych wystaw. Rzadko pisuję ekfrazy, ale to wszystko odkłada się w umyśle i znajduje ujście w tekście. Przeczytałem "Kamienicę nr 16" - dobrze, że powstała, Małgosiu :). Czekam w państwie labiryntów.

Margo said...

Dziękuję :)