Sunday, September 25, 2011

Szafa nr 40


Kuszące jest mówić o najnowszym tomie próz poetyckich Beaty Patrycji Klary jako o odwróceniu Trenów Jana Kochanowskiego. Temu podobieństwu – podobieństwu przez różnicę – poddał się autor posłowia do Zabawy w chowanego, Marcin Orliński, pisząc w zakończeniu swojej interpretacji: Beata Patrycja Klary najpierw wciela się w postać Jana Kochanowskiego, co pozwala jej urodzić własnego ojca, a potem przemienia się w postać Urszuli, dzięki czemu naprawdę staje się jego dzieckiem. Spostrzeżenie Orlińskiego jest o tyle trafne, co niebezpieczne dla lektury trenów Klary. Zgodnie z tym ujęciem bowiem zakłada się w Zabawie obecność podmiotu rozmytego, amorficznego, postaci stale przebywającej pomiędzy dwiema osobami dramatu: figurą martwą i żyjącą, Urszulą i Janem, córką i ojcem, kobietą i mężczyzną, poetą i dzieckiem. Tymczasem tom Klary to przede wszystkim tekst o samobójstwie jako sposobie na odnalezienie ojca, czyli: na odnalezienie straconego czasu.

(Macie swoją śmierć)

Żądza doprowadza Haviland do regresu w śmierć, śmierć bowiem jest jedynym faktem, tj. jedynym zdarzeniem rzeczywiście istniejącym. Tylko ona okazuje się ikoną budującą w hologramie świata pożądania tożsamość wyodrębnioną poza ów hologram. Dramatem Heleny, podobnie jak dramatem awangardy ponowoczesnej, jest jednak to, że ikona powraca do hologramu i staje się idolem. Po stadium pożądania, rozmyciu i zwielokrotnieniu podmiotu, następuje apatia i awersja: podmiot ulega rozproszeniu. Aby do tego nie dopuścić, język awangardy musi utrzymywać się w stanie wiecznego rozpoznawania ikony w hologramie, tj. nie pozwalać żądzy rozproszyć się w grotesce ani nie poddawać tego, co wydobyło się poza świat hologramu, idolatrii. Mam wiele wątpliwości co do tego, czy awangarda mogłaby pozostawać czujnym strażnikiem. Kobietę wisielca tylko raz widzi się jako ikonę, każda kolejna Jokasta jest wyłącznie idolem poprzedniej, wszystkie marzenia o niej to tylko wymowny powrót do świata hologramu. Jak zresztą ze zrozumieniem wskazuje Płaczek: w naszej wsi nie było nigdy oczu […] wszystkie wybito.

(Marzenie o Jokaście)

W najnowszym numerze "Szafy" także:

Krzysztof Schodowski - Karol Samsel: Altissimum (dział: Ekfraza).



Szafa. Kwartalnik literacko-artystyczny nr 40

2 comments:

Margo said...

:)

Karol Samsel said...

Uśmiecham się, Małgosiu. Bardzo się uśmiecham :).