Monday, June 24, 2013

Piastun






Jakże mam cię przywitać, dziewczyno zabita w ogródku jordanowskim?
Ekran mojego domu spłonął, a dżet kamery odszedł, by sławić mowę
dawnych założycieli. Jak wypowiedzieć sok ciała, który nie upodobnił się

do maku, gałęzi ani do czarnej rosy? Wyjawcie mi to, jeżeli tylko potraficie,
proszę: jak przemienić się w skaner badający dojrzewającą anagennę, jak
u progu epoki wyrazić nie w pełni czytelną naturę lasów i terminali? A ja –

– śpiewający pieśni nosicieli głów, owoc biały i chłodny, smętny, błękitny
piastun dziwek i łzy – czym właściwie się stanę? Młody Hesse spada w gaj
trzaskających głosów. W ziemię uderza dłonią jak mięsem fajerwerku.

Dorasta do włóczni.

25.06.2013

1 comment:

Arkadiusz Kwaczek said...

Nie rzuciłeś słów na wiatr i piszesz. I robisz to świetnie. Puentę zapamiętam na dłużej.