Sunday, March 29, 2015

Marta i Maria




Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele,
a potrzeba mało albo tylko jednego.

(Łk 10, 41)

Yakuza ludzi życia przeciwko ludziom języka.
Słyszę to ultimatum: albo ono, życie i nikt,
zaprawdę, nikt inny. Albo cała reszta, ale
nie ono, nie życie. Cała martwa reszta,

wolna i niewitalna. Bowiem co witalne,
musiało swą wolność oddać. Poemat
zagarnie wiele, zagarnie prawie
wszystko – ale dotknięty i wolny

bije po swoim miejscu. Yakuza
ludzi piękna przeciwko oberpięknu.
Widzisz śmierć Marty życia za Marią
literatury? Jak bardzo się pomyliłeś!

Marta wróciła właśnie do swojego pokoju.
Powróciła bezpieczna Marta życia na serio.
Wróciła bytem Marii, wróciła jej filozofią:
jakby współistotna – przez nadzwyczajny

las.

29.03.2015

Monday, March 23, 2015

Na koncert fortepianowy Belli Dawidowicz w Carnegie Hall



Jeżeli Ci ubliżam, przerwij tu czytanie
i spoliczkuj mnie. Nie poprzestawaj
na tym. Zakradnij się do mojego domu
i pozbaw mnie życia. Po paskhon

poion. Po nocy słońce. Po tekstach
śmierć. Tu jestem stroną Belli i jej
milionem zmarłych na długim,
morskim pasie. Zwą mnie więc

milion zmarłych, nazywam się
Milion zmarłych, Pierestrojka
zaświatów. Jestem Tuwimem
zmarłych. Jestem turniejem

jednego, turniejem jednego
zmarłego przeciw milionowi,
milionowi zmarłych, ich
chopinowskiej rozgrywce.

Jestem dla zmarłych Bellą.
Eschatologią Belli. Jestem
Bellissimą – wzniosłym
natchnieniem Belli.

Jestem bellą zmarłego.
Ogonem powalającym
to, co umarło na ziemię.

23.03.2015

Sunday, March 22, 2015

Lazur


Czym jest to, czym mówię? Z czym
przychodzę mową do Ciebie –
napowietrzny.

Czy idę zanurzony i do jakiego
stopnia? Czy tryskam jak –
nasienie,

czy brodzę powoli z Bogiem
moich warg w ceremonii
chrztu duchów –

z ustami wypełnionymi
lakonizmem peruki,
ciszą Lanc-

-korony.

To jest czarodziejski flet.
A to jest słowo „Christos”
pisane na jego stopce.
Oratorium z klapki.

Lazur.
Pazur i lazur.

22.03.2015

Saturday, March 21, 2015

Fortepian Paderewskiego


Ty, co jesteś
Miłości-profilem:
to świat stworzony
ręką Kieślowskiego
i ciałem Binoche.

Nie stargam Cię, Panie.
Jeżeli gdziekolwiek jest
pień, to nie w fortepianie
Paderewskiego.

Nie stargam Cię, Panie.
Jeżeli gdziekolwiek jest
owoc, to nie w fortepianie
Blechacza.

Nie stargam Cię, Panie.
Nie zniesławię Cię, Panie.
Przejdę pięciokreślny
po napiętym, migowym

łonie.

21.03.2015

Sunday, March 15, 2015

Łubianka


Anno Mazowiecka, będziesz symbolem Boga,
choć wielu uzna ciebie za upust dany obsesjom.
Za faworytę podmiotu, przez którą tamten
opuszcza światło nowej feminy, kieliszek

erotyku na ziemię tonącą w ciemnościach.
Anno Mazowiecka, będziesz anhedonią,
nienazwanym stanem, który uderza
w jabłko, w jabłko czaszki podmiotu

i mocny, słodki zapach – podwójny
jabłka oddech – zamyka ręką otwartą.
Anno Mazowiecka w stroju żuawów
śmierci, regentko dręcząca podmiot,

różaną wyobraźniowość, psalmodię
eteryczną, to nie literatura lipy, to
nie literatura wiązu, to nie literatura,
nie literatura – glediczji. Tekst

bezzałogowy-papier gazetowy:
to wciąż powielacz z łyka. To
nadal książki z łubu. Anno –
tak więc łubianki, łubianka

na łubiance. Zeszyty
w salwie, w zamieci:
blizny porodowe,
zespół kociego krzyku.

Poród Galatei,
narodziny Wenus.

15.03.2015