Tuesday, September 29, 2009

Kantyk o wschodzie słońca


panie uśpij moją czujność
niech choć raz nie będę
prorokiem cudzej nowiny
tak naiwnie pewnym
że świat nie jest komedią

wyprowadź mnie na ścieżkę dębu
zalej kokonem żywicy
niech przemówią do mnie chmura
kwiat wiśni rzeka i jaskółka

czyż mogę być dobrym pasterzem
w epoce tak śliskich powierzchni

Wydmusy, 12.09.2009r.

Monday, September 28, 2009

I stanie się sąd


strzeż się
obraz i tak cię przeniknie

Jerzemu Dudzie-Graczowi

ma dwadzieścia cztery lata
i nosi imię po osobie
której miał nigdy nie stracić
sergiusz (to znaczy życie
piękne i rozdzierające)

żłobi w szkle akty starych ludzi
zaprasza ich do pracowni
na dachu wieżowca
rozbiera ręką która
twierdzi że nie ma słów
aby wyrazić lekkość papieru ciała
i lekkość papieru pustki

mówi że sporządzi pietę
ale starcy na wzór cyrenejczyka
nie dowierzają mu
a staruszki z ciepłem
wytrąconym z ust
przemierzają czas pięścią
zaciśniętą w maryję
albo w weronikę

Częstochowa, 27.09.2009r.

Saturday, September 19, 2009

Wyjątek


praga północ ostatni dzień świata
dziewczynka na brzegu zajezdni
odciąga gumkę od spodenek
i kołysze się szklistym ruchem
opuszczonej przez boga kariatydy

nadszedłem za późno
niczego już nie cofnę
kimkolwiek bym się
teraz nie posłużył
nie wypowiem modlitwy
o skuteczne lekarstwo
za chwilę ciemność pożre ją
a ja pożrę ciemność

o cudzie spożywczy
sklepie cynamonowy
chorale gregoriański
skoro ten wieczór tak czy inaczej
eksploduje mi w piersiach
czy mogę się komuś zwierzyć

Warszawa, 17.09.2009r.

Friday, September 11, 2009

Nieodwracalne


na wzgórzu odróżnień hans haiden
(siedemnastoletni chłopiec
o którym mówi się znak krzyża)
spisuje dziennik powrotu do ziemi.
słońce paruje na czerwonym kolczyku
zawiniętym w gazę opatrunkową.
pamięć rozdwaja punkty świecące
na przebitej głowie kasetonu.

hans haiden marzy o bufiastych rękawach
hiszpańskich księżniczek poprzycinanych
nożem dekoracyjnym do pierwszej plamki
kości. prosi, abyśmy go zawrócili siłą.

to wrażenie ucieczki w niebo:
jego gardło zapchane jest słońcem
podwiniętego języka, zsuniętymi
spodniami, bielą czystej odległości.

chodź do mnie, hans, proszę.
wciągnij w siebie ten pożar świata,
a obiecuję ci, carrisime, przysięgam:

wszyscy twoi zmarli przyjaciele
wypuszczą ze świstem powietrze.

11-14.09.2009r.

Monday, August 10, 2009

Z pamiętników cesarza


jeśli mam umrzeć
zatop mnie u źródła
niech mi towarzyszy
lament andromedy
i nimfy imperium
których nie uwiodłem

przed świętem trepanacji
poluzuj nagolenniki
nie zapomnij wyziębić
pierwszej uncji tułowia
przed balsamowaniem

a gdy przyjdzie czas
niech twoja miłość tnie
niech mięso mnie opływa
mekką skór i pokrowców

jak mizerykordia

Łeba, 8-10.08.2009r.

Friday, August 7, 2009

Pieśń Edyty Stein


Sonet.

Z cyklu: SOLILOKWIA

Dziś w mieście koncert włoski, malutkie infantki
przyjechały ze Sieny, zagrają na skrzypcach,
z kamienic pełnych światła, półskrzepłych jak stygmat,
wycieknie smugą fermat alt pomarańczarki.

Królu każdej cząsteczki, geometro gazu,
strzeż przed ogniem i wodą kolory ulicy,
odeszłam zbyt daleko, ostrokrzew w habicie
odłożyłam na siennik w geście bez wyrazu.

Daj mi punkt odniesienia, przemianę symetrii,
noszę w sobie malarstwo, eikon przetarty
i pustelnie El Greca, proszę, Rabbi, przetnij

ten ptasi kłąb rojenia, psalm niedoumarły,
donieś mnie do wód słodkich, imieniu komety,
przeraź, zamknij i otwórz. Przeniknij. Ogarnij.

Łeba, 7.08.2009r.

Thursday, August 6, 2009

Pożegnanie Hansa Hausteina


Sonet.

Z cyklu: SOLILOKWIA

Ach, Friedel, na wypadek, gdybyś tu dzwoniła,
zostawiam marynarkę na ławce przed domem,
o demonach z cyjanku nie mów już nikomu,
zwróć też w kasie szulerni reliefy z Berlina.

Cóż, mogłem ci się zdawać nazbyt manieryczny,
przecież byłem Baalem, duchem dysonansów,
gotowym zawsze czule, z okruchem dystansu,
wierzyć w bóstwa słoneczne i tragikomiczne.

Nadeszła jesień, Friedel, weź z barku zasłony,
rozpakuj skrzynki wina, gdy przyjdzie gestapo,
przynieś im mój dziennik, ten krwią pobrudzony

i każ im się wynosić, świat lekki jak fatum
wówczas ciebie pożegna - został ocalony,
moje ciało zaś rozrąb, zwróć je, proszę, ptakom.

Łeba, 6.08.2009r.