Thursday, December 3, 2009

Apostołowie


uczyli nas jak modlić się z pamięci:
w małych pancerzykach salek katechetycznych
słońce prześwietlało nasze różańce,
kładliśmy je na modlitewnikach
i myśleliśmy sobie, że właśnie tak
będą wyglądać kłębki naszych ciał,
gdy przedwcześnie osiągniemy starość.

nie znaliśmy jeszcze płócien rubensa
ani karakonów modiglianiego
(może poza tymi z księgi kapłańskiej).
społeczeństwo nazywało nas
wydrążoną jaskinią czułości, ale my tylko
chcieliśmy mieć broń na czas gorączki
i armię alchemików na okres epidemii.

inkantacja dobrego pasterza służyła
w dniach smutku i odkształceń,
rota na cześć niepokalanej ratowała
przed pokusą znaną jako niepewność
świętego antoniego. w głębi serca
szkoda tych lat - miasta wchłaniały nas
jak kawałek drzazgi lub światło lasera.

dobry boże odratowali nas w ostatniej chwili.
kiedy wróciłeś na ziemię byliśmy już obmyci:
bez śladów walki składaliśmy ofiarę rybom na piasku.

2.12.2009r.

Sunday, November 22, 2009

Dariusz Dziurzyński o Manetekefar


Z psychologii współczesnego Daniela. Rzecz o tomiku Manetekefar Karola Samsela.

Odczyt wygłoszony przez Dariusza Dziurzyńskiego jako słowo wprowadzające do wieczoru autorskiego Karola Samsela, który odbył się 17 listopada 2009 roku w Klubie Księgarza w Warszawie.
________________________________

Zdjęcia z wieczoru: Polska Agencja Prasowa.

Friday, November 6, 2009

Rezurekcja


najpierw myłem ci plecy i biodra -
nie pozostawiałem siniaków po morfinie:
ściskała ciebie od połowy paska,
drążyła aż po pierwsze wcięcie w dresach.

najlepszy gatunek obcego przedmiotu
działał wówczas jak dobry narkotyk.
o ile pamiętam torebek na krew
było chyba siedem, a gąbka z mydłem
nie przypominała tej ewangelicznej.

kiedyś włókna na twoich stopach,
tato, przetną światłowody.
będziesz mknął po gwiazdach
jak niewdzięczne dziecko
z godzinkami pod pachą.
zapamiętaj dobrze:

nie wezmę nigdy zmarłego do ręki.
nie zgaszę ci światła.
wchłonięte nie będzie
się ze mnie naśmiewać.

6.11.2009r.
_____________________________

Tomasz Jędrzejewski "Manetekefar" - Blog Powszechny 2009

Sunday, November 1, 2009

Jesień w Tuluzie


mógłbym zawierzyć się pomonie
bogini jagód i pierworództwa.
prosiłbym ją aby pokonała śmierć
zwracając miłości jej własne rozbawienie.

swoją drogą to musi być kojące:
ta jesień w tuluzie spotkania kochanków
na rozkopanej ziemi śmiech jednego z nich
gdy zostaje sam w kraterze pełnym gazet.

poczęcie jest przygodne. zrodziliśmy się
w katakumbach i umrzemy w katakumbach
ze skórą miękką jak po nadgryzieniu
w szkatułach pełnych boskiego koloru.

i w głębi serca wiemy już na pewno:
nie warto się modlić nawet do pomony.
miałem wiele okazji aby odkryć prawdę
cieszyłem się w duchu z zakrytego kłamstwa.

31.10.2009r.

Sunday, October 25, 2009

Recenzja i wieczór promocyjny


Petr Bohdanovič "Upadek Babilonu według Samsela" - Zeszyty Poetyckie 2009

17 listopada (wtorek) o godz. 17.00 w Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta (obok Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza) odbędzie się wieczór promocyjny "Manetekefar". Wstęp krytyczny do książki wygłosi Dariusz Dziurzyński(Polonistyka UW), wiersze przedstawi Andrzej Ferenc(Teatr Współczesny). Swój komentarz literacki na temat książki zaprezentuje również Anna Lis (Polonistyka UW). Oprawę muzyczną spotkania zapewni Juliusz Rogulski. Wszystkich serdecznie zapraszam.

Paul Claudel


Zapach, jaki otrzymujemy
złączywszy różę białą z czerwoną.


P. Claudel, Dzienniki

i powie głupiec w sercu swoim:
spotkałem chrystusa o rękach
usłużnej dziewki z kantyny.
spotkałem go na śnieżnej drodze
w wigilię niedzieli mięsopustnej.
przeżegnał się na mój widok
i rozpadł się na małe cząstki
z dwóch nieukończonych natur.
zaprawdę pobłogosławił mnie pan.

gdzie jestem boże jeśli nie ma mnie
w żeglarzu który rozmienia kobietę
aż po twardy rachunek jej rozładunku.
gdzie przebywam jeśli już dziś
zabrakło mnie w tamtej rosjance
katiuszce która do cerkwi ojców
wniosła zapalnik z dezyderaty.

i powie głupiec w sercu swoim:
nie znam tego boga dopóki
jest mi sądzony człowiek.
zaprawdę to on mnie wyświęci
do niewiary w powroty
z których nie ma nawróceń
ani niedowładu.

25.10.2009r.

Monday, October 5, 2009

Gorgonowa


ten wiersz przekażę ricie gorgonowej
milczącej kobiecie z półmiskami jarzyn
która zabiła córkę chlebodawcy
gdy tamta zmywała węgiel z rąk i włosów

będziesz miłował bliźniego swego i bliznę swoją
pouczysz swoją bliznę o miłości i nienawiści
będziesz miłował nienawiść z jaką blizna twoja
będzie mówić przeciwko twojemu bliźniemu

tego wiersza nie dam ricie gorgonowej
służącej która całuje dzieci w szyje
i wznosi z bibuły przywiezionej z niemiec
niebieskie kołyski nad ich komodami

nie opuścisz bliźnich swoich
ani za cenę blizny ich nie sprzedasz
będziesz miłował bliźniego swego
ze wszystkich sił każdej swojej blizny

ściągnięty głos rity rzuca mną nad ranem
krępuje nogi papierem do wypieków

Warszawa, 5.10.2009r.