Wednesday, May 11, 2011

Formuły retoryczne 05/2011


W drugim z serii spotkań pt. Formuły retoryczne udział weźmie Stefan Chwin, który rozwinie następującą tezę:

Warta uwagi jest tylko taka literatura, która stawia niebezpieczne pytania (teologiczne i inne).

Spotkanie odbędzie się 16 maja o godz. 18.00 (poniedziałek) w Muzeum Literatury na Rynku Starego Miasta 20 w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyć będzie tzw. trybunał retoryczny, który podejmie polemikę z autorem.

W trybunale retorycznym zasiądą: Kamila Pawluś, Jaś Kapela oraz Karol Samsel.

Wprowadzenie do wieczoru – Jarosław Klejnocki – dyrektor Muzeum Literatury. Spotkanie moderować będzie Marzena Maciulewicz.

• Kamila Pawluś – poetka, redaktorka, tłumaczka. Zastępca redaktora naczelnego kwartalnika Tekstualia
.• Jaś Kapela – pisarz, poeta, felietonista, slamer. Członek Krytyki Politycznej.
• Karol Samsel – poeta, recenzent, badacz literatury, doktorant Wydziału Polonistyki UW.

Sunday, May 8, 2011

Monogram


Jestem wreszcie w jego domu. Moi bracia
nazywali go przybytkiem lub królestwem.
Wchodzili srebrnym portykiem. W płaszczach
nieśli dary bogów olimpijskich, jakby
znaki pojednania rzek i pochwała zaklęć

zrosły się w pryzmie śniegu i zrodziły
hostię. Oto Jerozolima – mówili czystą
mową poranków – tak się zmartwychwstaje
do miłości
. Z uśmiechem wskazywali aksjomat:
lapidarium z ich niedokończonym imieniem.

Nie mogłem otrząsnąć się z ciszy, która
rosła we mnie jak rozpadlina pełna
zniszczonych obecności. W imię imion,
ratujcie go przed sobą samym
– błagałem
w środku królestwa, jakby był we mnie,
a ja w nim od stworzenia świata. Jakbym
znał jego potrzeby, a on był monogramem,
czytanym z łatwością jak kroniki miast.

Mówiłem mu ze strapieniem:
jesteś wymownym, widzę cię jasno.
Światło zakryło mi usta.

Zacząłem krzyczeć:
jesteś niewymownym.
Ciemność wyrwała mi język.

8.05.2011r.

Friday, May 6, 2011

Dormitoria w Arce


Serdecznie zapraszam na koncert literacko-muzyczny, promujący Dormitoria, który odbędzie się 13 maja 2011 r. o godz. 18.30 w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej im. W. Gomulickiego w Ostrołęce.

W ramach Wieczoru w Arce wystąpią razem ze mną artyści zespołu Kalimba: Magdalena Harasimowicz, Łukasz Moksa i Maciej Grątkowski. Przed spotkaniem i po nim będzie można zakupić książkę pt. Dormitoria wraz z płytą Kamienie - pieśni na pożegnanie. Dormitoria.

Zobaczmy się w Arce. Porozmawiajmy w Arce.

Sunday, May 1, 2011

Dormitoria


A jeśli ukryte to tyle, co pozostawione Naturze? Czyż porzucone kamienie nie stają się po pewnym czasie siedliskiem nowego życia? Co czujesz, Czytelniku, gdy odsłaniasz stary kawałek deski z podwórza i widzisz na nim wilgotny sznur mchu i wstążki rozmnażających się owadów? A zatem – zatajaj. Tylko tak ocalisz życie przed śmiercią.
_________________________________________

wiersze z lat 2008-2010

_________________________________________

Od 26 maja 2011 r. książka dostępna
w sklepie internetowym Merlin.
Do książki bezpłatnie dołączona została
płyta zespołu Kalimba z piosenką poetycką,
pt. Kamienie - pieśni na pożegnanie. Dormitoria.

Thursday, April 28, 2011

Brewiarz


To, co mnie zabiło,
wyniosłem na zewnątrz,
by stało się tobą.

Boże mój boże
czemuś mnie opuścił.

Warszawa, 28.04.2011r.

___________________________________________

Fot. Paul Fryer, Ophelia.

Wednesday, April 27, 2011

Anagram


Ten, który mnie zadręczył, stoi dziś przy tobie.
Doświadczaj go w oddaleniu. Kolor i proporcja,
precyzja i osłona – podążą za tobą i ocalą cię.
Nie spożywaj pokarmów, a nie rozbije ust twoich
o skrzydło. Nie nazwie cię najdroższym. Nie uderzy

diamentem w twarz jakby mierzył w szklaną elipsę.
Pomiędzy moją pieśnią a twoją skargą, Jeremiaszu,
nasz Bóg piękny jak anagram. Jak płótno malarza
przebitego lustrem. On się nie uskarża – jest morzem
i łodzią, fiolką tabletek, elegią, gwiazdozbiorem.

Coraz trudniej mi go wielbić – trudniej niż mierzyć
do siebie w letni wieczór z broni, gdy nie ma nadziei
na ranę, na dym oddarty od powietrza. A wszystkie
narody ziemi znaczą tyle, co dzban mokrej gliny,
z którego się pije, w którym się obmywa, zanurza

resztki palców. Oby nasz Bóg nigdy nie zwlekał.
Nie zniósłbym, Jeremiaszu, gdyby to serce z wody
i popiołu, przez które oślepłem, przełamało promień
i spaliło mnie żywcem. Noce są długie, paschy przenikliwe:
łudzę go jeszcze świętymi czynami. Jeszcze pokrzepiam.

Dla niego zasypuję otchłań krwią i ziemią.

27.04.2011r.

Friday, April 22, 2011

Requiem


Boże mój. Pochłonąłeś nas wszystkich.
Niech Twoje imię będzie błogosławione –
mówili ci, którzy rozumieli sens poematu.
Odzyskiwali dawny bieg ciała. Snuli skutek
jak bielidło rozlane w ciemnym mieszkaniu.

Trwał czas rozkwitu i nikt nie miał odwagi
prosić o słowa, którymi nas oszołomiłeś.
Mieliśmy przecież arkę. Jej oddzielona głowa
świeciła nocą nad rozbitymi amforami.
Nie utyskujcie nad zimnem znaków –

powiedziałeś, Boże, sczytując nasze sny.
Zrywając nam sznury jak nieporozumienia
ze sztywniejących karków. Linki do bielizny,
paski, jedwabne chusty. Nam niosącym wota
jak prawa do ślepoty. Jak szczelinę domu.

Ich modlitwa była rozmową o krwi.
Ja prosiłem Cię o jesień. Jesień pełną
rozkładających się krzewów. Ostu. Bylin.
Rozumiałem. Przeszedłeś przeze mnie
jakby moje ciało było skutkiem zmowy

i już nie wrócisz zdjęty obrzydzeniem.

Wielki Piątek, 22.04.2011r.