Saturday, December 9, 2017

Uśmiech któremu zaufałem



1

Tak wiele zależy od Ciebie, od tego uśmiechu,
któremu zaufałem. A skoro urodziłem się pod
dobrą gwiazdą, nie ma obaw. Brudna bomba
atomowa literaturoznawstwa nie runie na mój
dom ani na moje dzieci, nieważne, ile to razy
kusił będę los. Tak bardzo wiele zależy tu od

2

Ciebie, od tego uśmiechu, któremu zaufałem.
Nadejdzie z pewnością taki dzień, w którym
wezmę syna na przechadzkę i bardzo spokoj-
nie, tak, wszystkim, na co mnie stać – meto-
dyczną pieśnią, nierozwlekle, pauzując – o-
powiem, czym jest życie. Wyznam z wielką

 3

trudnością, że jest wpisane w mój los także
jego opuścić. Że któregoś dnia gwałtowny
deszcz pojmowania, tropikalna ulewa zna-
ków naturalnych, ba, grad znaków języko-
wych i ba, zamieć zrozumienia, tak, porwie
mnie za sobą – nigdy już mnie nie zwrócą.



 3

Tak wiele zależy od Ciebie, od tego uśmiechu,
któremu zaufałem. W koszyczku literatury jest
zapadni bez liku. Nie wątpię ani nie zaprzeczę.
Możesz mieć wielką frajdę, frenetyczne oklas-
ki – napiszesz coś w stylu Italo Calvino, może
tkniesz poziomu Jeśli zimową nocą podróżny,

2

ale ja niestety nie wyjąłem szwów, co wrosły
do rany. Rozczochrany to kołtun literackiego 
nabrzeża. Calvino tutaj stopniałby na ustach,
nim by choć resztką, niech by i plemnikiem
przedostał się do serca. A chciałeś być kap-
łanem – gani mnie mój syn – a jesteś tylko

 1

drag queenem, mityczną istotą z Biblii, na
którą polował Jan Chrzciciel. Miłość, lecz 
bez granic. Bez jakichkolwiek granic: wie-
czna i transcendentna. Ktoś wysadza rośli-
ny, rośliny wysadza w powietrze. Uśmiech,
któremu ufałem. Kropelka muzycznej mgły
(to nieprawdopodobne) należała do mnie.

9.12.2017

No comments: