Sunday, May 22, 2011

Literatki


I doprawdy trudno zgodzić się z opinią recenzenta Cienia, opublikowaną na obwolucie książki: Nowy tom Jana Polkowskiego czyta się z ogromną radością. Wiersze te są jak głęboki haust orzeźwiającego powietrza, pełne czułości i czujności, wyobraźni i skupienia, pamięci i wierności. Wręcz przeciwnie – moja interpretacja Cienia dopisuje ocenie tego tomiku przewrotną kontynuację: w obrębie tego światoobrazu radość odbiorcy jest radością umierającego. Jest radością ze śmierci. Radością minimum.

Ataraksja: akt ostatni

Wednesday, May 11, 2011

Formuły retoryczne 05/2011


W drugim z serii spotkań pt. Formuły retoryczne udział weźmie Stefan Chwin, który rozwinie następującą tezę:

Warta uwagi jest tylko taka literatura, która stawia niebezpieczne pytania (teologiczne i inne).

Spotkanie odbędzie się 16 maja o godz. 18.00 (poniedziałek) w Muzeum Literatury na Rynku Starego Miasta 20 w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyć będzie tzw. trybunał retoryczny, który podejmie polemikę z autorem.

W trybunale retorycznym zasiądą: Kamila Pawluś, Jaś Kapela oraz Karol Samsel.

Wprowadzenie do wieczoru – Jarosław Klejnocki – dyrektor Muzeum Literatury. Spotkanie moderować będzie Marzena Maciulewicz.

• Kamila Pawluś – poetka, redaktorka, tłumaczka. Zastępca redaktora naczelnego kwartalnika Tekstualia
.• Jaś Kapela – pisarz, poeta, felietonista, slamer. Członek Krytyki Politycznej.
• Karol Samsel – poeta, recenzent, badacz literatury, doktorant Wydziału Polonistyki UW.

Sunday, May 8, 2011

Monogram


Jestem wreszcie w jego domu. Moi bracia
nazywali go przybytkiem lub królestwem.
Wchodzili srebrnym portykiem. W płaszczach
nieśli dary bogów olimpijskich, jakby
znaki pojednania rzek i pochwała zaklęć

zrosły się w pryzmie śniegu i zrodziły
hostię. Oto Jerozolima – mówili czystą
mową poranków – tak się zmartwychwstaje
do miłości
. Z uśmiechem wskazywali aksjomat:
lapidarium z ich niedokończonym imieniem.

Nie mogłem otrząsnąć się z ciszy, która
rosła we mnie jak rozpadlina pełna
zniszczonych obecności. W imię imion,
ratujcie go przed sobą samym
– błagałem
w środku królestwa, jakby był we mnie,
a ja w nim od stworzenia świata. Jakbym
znał jego potrzeby, a on był monogramem,
czytanym z łatwością jak kroniki miast.

Mówiłem mu ze strapieniem:
jesteś wymownym, widzę cię jasno.
Światło zakryło mi usta.

Zacząłem krzyczeć:
jesteś niewymownym.
Ciemność wyrwała mi język.

8.05.2011r.

Friday, May 6, 2011

Dormitoria w Arce


Serdecznie zapraszam na koncert literacko-muzyczny, promujący Dormitoria, który odbędzie się 13 maja 2011 r. o godz. 18.30 w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej im. W. Gomulickiego w Ostrołęce.

W ramach Wieczoru w Arce wystąpią razem ze mną artyści zespołu Kalimba: Magdalena Harasimowicz, Łukasz Moksa i Maciej Grątkowski. Przed spotkaniem i po nim będzie można zakupić książkę pt. Dormitoria wraz z płytą Kamienie - pieśni na pożegnanie. Dormitoria.

Zobaczmy się w Arce. Porozmawiajmy w Arce.

Sunday, May 1, 2011

Dormitoria


A jeśli ukryte to tyle, co pozostawione Naturze? Czyż porzucone kamienie nie stają się po pewnym czasie siedliskiem nowego życia? Co czujesz, Czytelniku, gdy odsłaniasz stary kawałek deski z podwórza i widzisz na nim wilgotny sznur mchu i wstążki rozmnażających się owadów? A zatem – zatajaj. Tylko tak ocalisz życie przed śmiercią.
_________________________________________

wiersze z lat 2008-2010

_________________________________________

Od 26 maja 2011 r. książka dostępna
w sklepie internetowym Merlin.
Do książki bezpłatnie dołączona została
płyta zespołu Kalimba z piosenką poetycką,
pt. Kamienie - pieśni na pożegnanie. Dormitoria.

Thursday, April 28, 2011

Brewiarz


To, co mnie zabiło,
wyniosłem na zewnątrz,
by stało się tobą.

Boże mój boże
czemuś mnie opuścił.

Warszawa, 28.04.2011r.

___________________________________________

Fot. Paul Fryer, Ophelia.

Wednesday, April 27, 2011

Anagram


Ten, który mnie zadręczył, stoi dziś przy tobie.
Doświadczaj go w oddaleniu. Kolor i proporcja,
precyzja i osłona – podążą za tobą i ocalą cię.
Nie spożywaj pokarmów, a nie rozbije ust twoich
o skrzydło. Nie nazwie cię najdroższym. Nie uderzy

diamentem w twarz jakby mierzył w szklaną elipsę.
Pomiędzy moją pieśnią a twoją skargą, Jeremiaszu,
nasz Bóg piękny jak anagram. Jak płótno malarza
przebitego lustrem. On się nie uskarża – jest morzem
i łodzią, fiolką tabletek, elegią, gwiazdozbiorem.

Coraz trudniej mi go wielbić – trudniej niż mierzyć
do siebie w letni wieczór z broni, gdy nie ma nadziei
na ranę, na dym oddarty od powietrza. A wszystkie
narody ziemi znaczą tyle, co dzban mokrej gliny,
z którego się pije, w którym się obmywa, zanurza

resztki palców. Oby nasz Bóg nigdy nie zwlekał.
Nie zniósłbym, Jeremiaszu, gdyby to serce z wody
i popiołu, przez które oślepłem, przełamało promień
i spaliło mnie żywcem. Noce są długie, paschy przenikliwe:
łudzę go jeszcze świętymi czynami. Jeszcze pokrzepiam.

Dla niego zasypuję otchłań krwią i ziemią.

27.04.2011r.