Monday, July 28, 2008

Powrót prokonsula - Zbigniew Herbert


Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
jeszcze raz spróbuję czy można tam żyć
mógłbym pozostać tutaj w odległej prowincji
pod pełnymi słodyczy liśćmi sykomoru
i łagodnymi rządami chorowitych nepotów

gdy wrócę nie mam zamiaru zasługiwać się
będę bił brawo odmierzoną porcją
uśmiechał się na uncje marszczył brwi dyskretnie
nie dadzą mi za to złotego łańcucha
ten żelazny wystarczy

postanowiłem wrócić jutro lub pojutrze
nie mogę żyć wśród winnic wszystko tu nie moje
drzewa są bez korzeni domy bez fundamentów deszcz szklany
kwiaty pachną woskiem
o puste niebo kołacze suchy obłok
więc wrócę pojutrze w każdym razie wrócę

trzeba będzie na nowo ułożyć się z twarzą
z dolną wargą aby umiała powściągnąć pogardę
z oczami aby były idealnie puste
i z nieszczęsnymi podbródkiem zającem mej twarzy
który drży gdy wchodzi dowódca gwardii

jednego jestem pewien wina z nim pić nie będę
kiedy zbliży swój kubek spuszczę oczy
i będę udawał że z zębów wyciągam resztki jedzenia
cesarz zresztą lubi odwagę cywilną
do pewnych granic do pewnych rozsądnych granic
to w gruncie rzeczy człowiek tak jak wszyscy
i już bardzo zmęczony sztuczkami z trucizną
nie może pić do syta nieustanne szachy
ten lewy kielich dla Druzjusza w prawym umoczyć wargi
potem pić tylko wodę nie spuszczać oka z Tacyta
wyjść do ogrodu i wrócić gdy już wyniosą ciało

Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
mam naprawdę nadzieję że jakoś to się ułoży

Z tomu: "Studium przedmiotu" (1961)
***

Wczoraj minęło 10 lat od śmierci Zbigniewa Herberta.

Tutaj

Saturday, July 19, 2008

Zachariasz


nie ma niczego poza roztkliwieniem
nogi świętych roztrzaskują się o ołtarz
który wybudowałeś panie
z półtonów mojego paraliżu

kiedyś władzę przejmą słowa
ludzie nieść będą genezy
jak pozłacane harpuny
lub arki czarne od kobr

ledwie nabiorą powietrza
a nadejdzie era
portretów holenderskich
i belgijskich oracji
na zachód przywleką furie

nim to wszystko nastąpi
ty panie jak imprimatur
zaschnięty w korzeniu
wychłódź moje nerki
z ciepła danego janowi

niech nie będzie niczego
nawet roztkliwienia

Jantar, 18.07.2008r.

Wednesday, July 9, 2008

Paul Cezanne


Sestyna.

powiedział do mnie: wiesz, chciałbym umrzeć,
jak gołąb przerwać wiotką membranę,
zobaczyć jeszcze ciało cezanne’a
na jednym z jego autoportretów,
gdy stoi jak centaur nad brzegiem wyspy
i spina włosy w rachunek sumienia.

te jego czaszki, martwe natury, sumienia
gór, dolin – tych, które nie umarły,
to je wezwano w samo ostrze wyspy
i rozciągnięto na smukłych membranach,
on sam zaś biały jak autoportret,
bez krucyfiksów, bielutki cezanne.

kiedyś pomyślałem, że mały cezanne
musiał nie lubić swojego sumienia,
że jego matka, kobiecy autoportret,
zbyt często mówiła chłopcu, że umrze,
stąd potem ptaki na płótnach z membrany
i na pejzażach - nagie krzyże wysp.

a może to kłamstwo, nie ma żadnej wyspy
i w aix-en-provence ten oszust, cezanne,
nigdy się nie narodził, nie wsunięto membran
w jego podbrzusze, gładsze od sumienia,
żaden jego obraz nie musi więc umierać,
ogień tego świata nie dotknie portretów.

być może zbyt łatwo zawierzam portretom
porządek historii, dialektyki wysp,
i nie dbam o to, kto z nich pierwszy umrze:
syn boży czy malarz, chrystus czy cezanne,
doprawdy niewiele zależy od sumienia,
o wiele więcej od giętkości membran.

pomyśl: dziewczynka, drżąca jak membrana,
upada na ziemię jak zdeptany portret
lub ślepnący naród, a ziarna sumienia
miarowo się wysypują z jej pożółkłej wyspy,
jak myślisz, drogi, co mówiłby cezanne,
gdyby usłyszał, że dziewczynka umrze.

ja także umrę, pęknę jak membrana,
a cezanne mi wybaczy tamten autoportret,
zbyt wiele wysp zabito – falami, sumiennie.

Tuesday, July 8, 2008

Amarant


tak jak ty jestem lekarzem
czekam więc na śmierć
kolorów w królestwie

w moich czasach
mówiło się że bóg ma
wobec nas inne plany
że będziemy draperią
czystym objawieniem
zdzieranym z bawołów
wraz z paskami skóry

pomówmy o rzeźbie
tej o której się milczy
mężczyzna z powrozem
umiera nago
kontrapost na przegubie
i kręcone włosy
jak odpływ trucizny
lub świeżość palmiarni

wiem że jowisz odszedł
a mi jest pisane
wieczne uwięzienie
w tętnie przedpokojów

zamarznę
dopiero w betlejem

8.07.2008r.

Wednesday, June 25, 2008

Tren galicyjski


dziś wieczorem pomyśl
o niewielkim miasteczku w galicji
i o pięciu austriackich eurydykach
które zanim przyszedłeś na świat
pogrzebano żywcem
w kryształowych workach
poprzywożonych na ostatnią chwilę
z podalpejskich sanatoriów

na prawach odwróconej rekonstrukcji
wsuń usta w kanał powietrza
przepływający z wylotu
w piersi jednej z nich
do przedwiecznego adriatyku

pamiętaj o grzechu niedbałości
zamknij rybom łuski
nim skosztujesz ich cieni
stań się przezroczysty
i weź ostre narzędzie

orfeusz będzie bogiem
za późno lub za wcześnie

ty tylko strącisz portret
ze ściany jego włosów

25.06.2008r.

Monday, June 23, 2008

Prawo morza


pamiętam że było ciepło
i że zanim uderzyli mnie w twarz
myli w łazience tweedową
marynarkę przypominającą
rozdarty dziób ibisa

pomyślałem wtedy
jak matka wyglądałaby
w albie i w kolczykach
zsuniętych z dwóch
przekłutych
bizantyjskich liczb

przez moment chciałem
znów być natanem
światłoczułym natanem
który otwiera drzwi
sklepu bławatnego
i wierzy że pan śmierć
śpi w słoju z mandragorą

potem wrzask rewolweru
jak smuga z karbunkułów
i wołanie o chłopca
który przyszedł za późno

z prawem morza w ręku

23.06.2008r.

Friday, June 20, 2008

Poste restante


próbuję pisać rosalie
jak wtedy gdy miałaś pięć lat
i pozwalałaś szukać początku
od którego by można
zsunąć twoje ciało ze skóry

hamburg jest mi cudownie obojętny
chłopcy w mundurkach
jak w powłóczystych hostiach
próbują co prawda rozmazać
rok pięćdziesiąty pierwszy
na wargach swoich przyjaciółek
ale i bez tego liesbach strasse
jest tak popołudniowa
jak skrawek pomarańczy
wdeptanej w wartki akord
alarmu lotniczego

dziś w świętym dominiku
festyn ku czci słońca
ktoś na rogu kościoła
wyłożył mi z pamięci
krew trójcy przenajświętszej

koniec końców to tylko smutek
jak chleb zaszyty w sutannie
wszystko umrze rosalie
pod tym niebem z moskitier
trwa właśnie tura rozcieńczeń
krajobraz drży i faluje

20-21.06.2008r.