Na krótko przed śmiercią staliśmy się dziwem.
Wydobyte z nas obietnice wytłumaczono,
kładąc pod języki ciepłe sączki stylu.
Ach, języczku matki za moim językiem.
Ach, języczku ojca za językiem twoim.
Śpiewaliśmy starą miejską piosenkę,
a góra, a ziemia drżały:
na stoły zlali żółty zmierzch
z którejś piosenki jarmarcznej.
któż miał cię ustrzec – jaki bóg
od nocy gadziorobaczej?
Zaprzestać. Natychmiast zaprzestać.
A mimo to wolno nam było powtórzyć
długie życie dorzecza. Na krótko
przed śmiercią staliśmy się sforą.
Drżące słowo zaczęło koziołkować
jak wrzask pasterza.
8.07.2012r.
Krzysztof Schodowski, "Dyskusja"
No comments:
Post a Comment